Artur Kurasiński

Artur Kurasiński

Mentor: Własny biznes

Czasem warto zaryzykować i postawić na niezbędne minimum

Pewnie każdy z nas miał kiedyś w głowie innowacyjny pomysł. Niektórzy uparcie dążyli do wprowadzenia go w życie, gdy inni tłumacząc się posiadaniem samej koncepcji po prostu z niego zrezygnowali. Według teorii Minimal Viable Product popełnili błąd nie przedstawiając potencjalnym klientom tego co mieli.

Minimal Viable Product (MVP) jest jedną z najbardziej popularnych ostatnio teorii związanych ze strategią rynkową startupów. W skrócie można ją zdefiniować następująco: „zamiast budować latami produkt doskonały zrób niezbędne minimum, trzon i pokaż go klientom – jeśli go polubią i będą go kupowali nawet w takiej postaci to znak, że możesz rozwijać produkt dalej”. Jak większość teorii jest ona bardzo uogólniona, co oznacza, że nie zawsze możliwe jest jej zastosowanie w praktyce – przykładowo przedstawienie klientowi designerskiego produktu, który nie jest dokończony może przynieść więcej szkód niż pożytku.

Czy to znaczy, że strategia MVP jest zła? Nie, po prostu musisz umieć ocenić na jakim etapie znajduje się Twój projekt i zastanowić się kiedy powinieneś go upublicznić. Jak to zrobić? Jednym ze sposobów jest zaproszenie do testowania zaufaną grupę osób, która będzie składała się z różnych użytkowników – bardziej i mniej zaawansowanych i znających Twój produkt. Testerzy (nawet jeśli będzie to mała grupa kilku osób) będą w stanie stwierdzić i wskazać Ci mocne i słabe strony Twojego produktu. Chodzi o to, żeby wyłapać oczywiste błędy i problemy, których Twój zespół pracujący przez wiele miesięcy już nie dostrzega (a uwierz mi pracując długo nad jednym projektem często nie dostrzegamy banalnych błędów np.: brak pola logowania czy rażące błędy językowe na stronie głównej).

Zastanówmy się teraz nad mocnymi stronami MVP. W wielu przypadkach zespoły projektowe pracują do momentu wydrenowania budżetu. Jeśli nie stoi nad nimi osoba, która kontroluje całość procesu to taki zespół nie będzie pamiętał o kwestiach sprzedażowych i finansowych – będzie martwił się tylko o rozwój produktu. Takie podejście może doprowadzić do sytuacji, w której zespół programistyczny nie będzie chciał wypuścić skończonego w 90% produktu ponieważ w dalszym ciągu będzie prowadził pracę nad jedną z dodatkowych funkcji. W takiej sytuacji bardzo ważne jest aby umieć ocenić kiedy możemy powiedzieć, że nasz projekt jest na tyle dojrzały, że możemy go upublicznić i zaprezentować potencjalnym klientom. Podjęcie takiej decyzji nie jest proste i nie ma na to gotowych procedur, zazwyczaj decydujące zdanie w tej kwestii ma pomysłodawca projektu.

Najgorsze co może się zdarzyć to pracowanie nad produktem w oderwaniu od rynkowych potrzeb i głosu klientów. Przeznaczenie zbyt długiego czasu na prace nad innowacyjnym projektem może doprowadzić do sytuacji, w której konkurencja nas wyprzedzi lub klient nie do końca będzie przekonany po co mu taki produkt.

Czy to znaczy, że powinniśmy bezkrytycznie wsłuchiwać się w głos naszych klientów? Nie, klienci mają to do siebie, że będą starali się zasugerować Ci wiele zmian, które są ważne dla nich ale dla całości projektu i produktu nie mają żadnego znaczenia. Pułapka w jaką można wpaść jest bardzo prosta – będziesz słuchał tego co mówią klienci, wprowadzał zmiany a produkt nadal nie będzie się sprzedawał.

Jedyną rozsądna strategią wydaję się zatem połączenie powyższych metodologii – staraj się aby Twój projekt nie wchłonął Cię bardziej niż jest to konieczne tak, by móc poddać go pod ocenę klientów. Staraj się słuchać klientów ale nie daj im przejąć sterów i narzucać ścieżkę rozwoju produktu.

Na koniec bardzo dobrze jeśli będziesz miał w głowie plan rozwoju swojego produktu i bardzo jasno wytyczysz „kamienie milowe”, dzięki którym Ty, jak i cały zespół będziecie mogli oceniać i odmierzać to co zostało już zrealizowane.

Podziel się
ze znajomymi:

Subskrybuj nasz
kanał na YouTube
Przejdź na
www.credit-agricole.pl