Andrzej Fedorowicz

Andrzej Fedorowicz

Mentor: Dziennikarstwo

Jak pisać, aby być czytanym?

Skonstruowanie przekazu dziennikarskiego jest sztuką, ale jeszcze większą sztuką jest spowodowanie, że dotrze on do odbiorcy. Nie łudźmy się, że każdy tekst przyciągnie taką samą ilość czytelników. Niektóre staną się hitami, na inne zwrócą uwagę tylko nieliczni. Od kiedy mamy Internet i narzędzia do pomiaru czytelnictwa w sieci, kwestie oceny popularności tekstów i ich tematyki mocno się uprościły: kiedyś w dużo większym stopniu decydował tu „redaktorski nos”. Od czego jednak zależy to, czy tekst zostanie przeczytany, czy nie?

Jak pisać, aby być czytanym? Redaktorzy mówią czasem o „potencjale tekstu”. Można próbować ocenić ten potencjał, zadając sobie przed przystąpieniem do pracy pięć zasadniczych pytań.

Co nowego się wydarzyło? „News” to oczywiście najważniejsze dla dziennikarza pojęcie, nie wymagające tłumaczenia. Ale kontekst tego pytania jest szerszy. „Co nowego?” może również oznaczać pretekst do napisania kolejnego tekstu o zdarzeniach, które newsami już nie są. Nowy świadek w procesie, który toczy się od wielu miesięcy, może (choć nie musi) spowodować przełom i na nowo wywołać zainteresowanie opinii publicznej tym tematem. Ważna, okrągła rocznica (a w tym roku ich nie zabraknie) jest okazją do przypomnienia historycznych wydarzeń sprzed wielu lat: jeśli porozmawiamy o nich z ostatnim żyjącym świadkiem, mamy hit. „Co nowego” oznacza więc nie tylko to, co się wydarza, ale też unikalne relacje, które uda się nam znaleźć i opublikować w odpowiednim momencie.

Drugie pytanie, które należy sobie zadać, to ilu czytelników zainteresuje temat? Niedoświadczeni dziennikarze czasem rozpoczynają pracę w błędnym przekonaniu, że to, co interesuje ich samych, jest też ciekawe dla innych ludzi. Niestety, nie. Dziennikarz jest najczęściej osobą dobrze wykształconą, oczytaną, o szerokich horyzontach i – bywa – specyficznych zainteresowaniach. Większość społeczeństwa taka nie jest. Dlatego zanim zwrócimy się do jakiejś grupy ludzi, dobrze jest zadać sobie pytanie, kim jest nasz odbiorca: ile ma lat, jakie wykształcenie, gdzie mieszka, z jakich mediów korzysta. Spróbujmy go sobie wyobrazić jako nieznajomego z pociągu, pasażera, z którym chcemy rozpocząć rozmowę. Od czego zacząć, by wciągnąć go w konwersację? Jak wzbudzić jego zainteresowanie?

Wiąże się z tym trzecie pytanie: czy temat budzi emocje. Emocje to czasem niedoceniany element przekazu, tymczasem to one decydują, czy czytelnik zwróci uwagę na jakiś temat, czy nie. Wiedzą o tym doskonale redakcje tabloidów, których przekaz opiera się głównie na emocjach. Niezależnie od tego, czy lubimy ten rodzaj mediów, czy nie, musimy przyjąć do wiadomości, że „to działa”. Jak jednak wydobyć emocje na przykład z tekstu o tematyce ekonomicznej? Pomaga w tym technika nazywana „od ogółu do szczegółu”. Wyobraźmy sobie pełen suchych liczb raport, dotyczący ubóstwa. Przypuśćmy, że wymieniona w nim statystyczna rodzina musi przeżyć za 2 tys. zł miesięcznie. Co możemy zrobić?

Znajdźmy taką rodzinę, usiądźmy z nią przy stole i policzmy wszystkie jej miesięczne, niezbędne wydatki: prąd, gaz, wodę, czynsz, dojazdy do pracy lub szkoły. Jeśli brak pieniędzy spowodowany jest chorobą uniemożliwiającą pracę, trzeba doliczyć wydatki na lekarstwa. Zobaczmy, jaka kwota zostaje na każdego członka tej rodziny po odliczeniu wszystkich wymienionych pozycji. Pięć złotych na dzień? Mniej, niż kosztuje połowa paczki papierosów? To już nie jest sucha statystyka, ale właśnie emocje. Wariantów tej techniki są setki, trzeba tylko pamiętać, że nie chodzi tu o „epatowanie nieszczęściem”, tylko o pokazanie problemu poprzez żywych ludzi, a nie suche cyfry. Nic tak nie budzi emocji czytelników, jak inni ludzie, szczególnie ci najbardziej podobni do nich samych.

Z emocjami wiąże się także czwarte pytanie: czy temat jest przekładalny na obraz. Inaczej mówiąc – czy da się go dobrze zilustrować. Choćbyśmy nie wiem jak emocjonujący tekst napisali, jedno dobre zdjęcie przyciągnie większą uwagę czytelników, niż tytuł, lead i cała reszta. Nie bez powodu mówi się, że dobra fotografia warta jest tyle, co tysiąc słów. Dlatego myśląc o temacie powinniśmy zadać sobie również pytanie, co będzie można pokazać na zdjęciach. Kogo będą one przedstawiały? W jakiej sytuacji i w jakim miejscu pokażemy bohatera tekstu? Co zrobić, by fotografia wzbudziła emocje?

W przypadku wspomnianego wyżej tematu o ubóstwie ilustracją może być na przykład zdjęcie rodziny, stojącej na tle otwartej lodówki, w której są tylko lekarstwa. Zbyt populistyczne i nachalne? Myślmy więc dalej, pamiętając jednak, że kreatywność jest możliwa tylko tam, gdzie nie stawia się sobie zbyt wielu barier. Nie zapomnijmy też spytać o opinię kogoś spoza naszego własnego środowiska – być może będzie miał na ten temat zupełnie inne zdanie.

Piąte pytanie brzmi: czy temat jest rozwojowy? Mówi się czasem, że dobry dziennikarz może żyć z jednego tematu przez wiele wydań. Jest tylko jeden warunek – za każdym razem musi pokazać go tak, by czytelnik był przekonany, że otrzymuje coś wyjątkowego. Oznacza to, że czasem nie warto „sprzedawać” w jednym tekście wszystkich informacji i wątków. Każdy z nich trzeba osobno przemyśleć i zadać sobie pytanie, czy przypadkiem nie mamy do czynienia z tematem na serię tekstów, a nie na jeden „strzał”.

Jest to szczególnie istotne w przypadku tzw. tekstów interwencyjnych, w których dziennikarz opisuje nadużycia władzy, państwowych służb czy biznesu. Doświadczeni reporterzy, szczególnie gazet lokalnych, wiedzą, że reakcją na pierwszą publikację jest najczęściej milczenie: a nuż uda się przeczekać atak? Dopiero kiedy dziennikarz nie odpuszcza i pojawiają się kolejne teksty, nowe wątki oraz świadkowie, następuje reakcja: zaczyna się tłumaczenie, rozpoczyna kontrola, zostaje wszczęte śledztwo… Dla dziennikarza to moment chwały, bo nie tylko pokazał swoją determinację i odwagę w docieraniu do prawdy, ale okazał się też skuteczny. A to oznacza, że zaufa mu teraz o wiele więcej ludzi, zmagających się z podobnymi problemami.

Podziel się
ze znajomymi:

Subskrybuj nasz
kanał na YouTube
Przejdź na
www.credit-agricole.pl