Andrzej Fedorowicz

Andrzej Fedorowicz

Mentor: Dziennikarstwo

Dziennikarze kontra blogerzy: do kogo należy przyszłość?

Dla wielu zawodowych dziennikarzy blogowanie to synonim amatorszczyzny. Czy słusznie? Liczba czytelników blogów jest już dziś w Polsce większa, niż tygodników opiniotwórczych razem wziętych. Z drugiej strony – blogerów wciąż nie traktuje się poważnie. Nie zaprasza się ich jako komentatorów do programów telewizyjnych i radiowych, a możliwość akredytowania się na dużej imprezie jako „bloger” wciąż jest rzadkością. W jakim stopniu blogosfera wpływa dziś na dziennikarstwo i jakie płyną z tego wnioski dla ludzi stawiających pierwsze kroki w tym zawodzie?

Dla studentów dziennikarstwa rozpoczęcie przygody z blogiem jest niewątpliwie dobrym i tanim sposobem sprawdzenia się w roli twórcy i dostarczyciela informacji. Po pierwsze – zmusza do precyzyjnego określenia własnych zainteresowań i kompetencji. Przystępując do blogowania, musimy mieć w głowie plan, do kogo, z jaką treścią i w jakiej formie chcemy się zwracać. Co jest naszą mocną stroną, jeśli chodzi o tematy? Czym chcemy zainteresować potencjalnych czytelników: czy będą to newsy, porady a może przecieki z zaufanych źródeł? Co zmienimy, kiedy okaże się, że nie udało się zdobyć tylu czytelników, ilu oczekiwaliśmy? Czy oprzemy swój blog na tekstach, fotografiach, a może video? (więcej na ten temat w poradzie Videodziennikarstwo).

Założenie bloga zmusza do stworzenia planu działań. Dla początkującego dziennikarza to pierwsza możliwość spojrzenia na pracę w mediach oczami redaktora i wydawcy. Takie doświadczenie ułatwia później zrozumienie wielu aspektów tego, co dzieje się w redakcji. Blogowanie jest też naturalnym wprowadzeniem do pracy w serwisach internetowych: umożliwia poznanie różnych CMS-ów i narzędzi analitycznych, zasad tagowania i wyboru słów kluczowych, pozwala na bieżącą weryfikację popularności publikowanych wpisów itp. Korzyści może być wiele. Czy jednak prowadzenie bloga oznacza, że staliśmy się dziennikarzami? Otóż nie. W blogosferze brakuje zwykle istotnego elementu pracy redakcyjnej – samodzielnego zdobywania informacji i ich profesjonalnej weryfikacji.

W blogach rzadko trafiają się newsy z pierwszej ręki – najczęściej są to przetworzone informacje, opublikowane już przez inne media. Wynika to z kilku czynników. Pierwszy to koszty: blog, który nie zarabia lub zarabia niewiele nie ma zbyt wielu możliwości uzyskania ekskluzywnego newsa – w końcu jego autor musi się z czegoś utrzymywać, a to oznacza, że na publikowanie w sieci może poświęcić tylko część swojego czasu. „Dziennikarz z Internetu” nie jest też traktowany równie poważnie, jak ten związany z „poważnym” tytułem czy stacją (wyjątkiem są sytuacje, gdy autor bloga pisze o tematach, z którymi jest profesjonalnie związany - czyli jest tzw. insiderem - ale to rzadkie przypadki). To wszystko przekłada się na dużo mniejsze możliwości pracy ze źródłami i zdobywania niezbędnego doświadczenia (zobacz też poradę Research: przydatne techniki i narzędzia).

Na gorszy dostęp do źródeł nakłada się brak standardów tworzenia tekstu lub nagrań. Nie mając u boku profesjonalnego redaktora, który podpowie nam, co i jak zrobić, jesteśmy skazani wyłącznie na własną intuicję i opinie czytelników, a te bywają zawodne. Z powodu tych właśnie ograniczeń zdecydowana większość blogów nazywających się dziennikarskimi nie publikuje newsów, tylko to, co jest znacznie prostsze i tańsze w produkcji, czyli opinie i komentarze. Powinno się je więc nazywać raczej blogami publicystycznymi.

W mojej opinii blogowanie jest doskonałym uzupełnieniem edukacji dziennikarskiej, ale prawdziwe szlify możemy zdobyć dopiero pracując (lub współpracując) w profesjonalnie zorganizowanej redakcji. Nie oznacza to bynajmniej, że należy się wtedy pożegnać z blogosferą. Obie działalności mogą przebiegać równolegle, a wiedza i doświadczenie zdobyte w pracy w „tradycyjnych” mediach mogą w przyszłości zaprocentować w internecie. Tak się zresztą dzieje. Jedne z popularniejszych polskich blogów prowadzą dziennikarze i publicyści o znanych nazwiskach: Martyna Wojciechowska, Hanna Lis, Daniel Passent oraz wielu innych. Blogowanie może być więc interesującym uzupełnieniem pracy w mediach dzięki temu, że możemy w ten sposób komunikować się bezpośrednio ze swoimi najwierniejszymi odbiorcami, poznawać ich opinie, sugestie i zainteresowania.

Przedstawione dotąd wnioski dotyczyły głównie technicznych i merytorycznych różnic między dziennikarstwem a blogosferą. Rosnąca popularność serwisu internetowego naTemat.pl, tworzonego już przez 550 blogerów, każe postawić kolejne pytanie: czy blogi staną się w przyszłości źródłem informacji traktowanym na równi z „tradycyjnymi” mediami i co wynika z tego dla samych dziennikarzy?

„Przenikanie” do blogosfery doświadczonych, zawodowych dziennikarzy będzie powodować niewątpliwie wzrost jakości publikowanych treści. Jednocześnie internetowi wydawcy na całym świecie testują wiele nowych, czasem kontrowersyjnych sposobów na finansowanie tej działalności (vide słynne dżinsy Tomasza Machały). Do Internetu trafia też coraz większa część budżetów firm, przeznaczonych na reklamę: zmieniają się strategie docierania do klientów. To wszystko może spowodować, że przynajmniej część blogosfery zyska w przyszłości solidne, finansowe fundamenty, z czym wiązać się będzie jej profesjonalizacja.

Rozpoczynający dziś pracę dziennikarz musi się więc liczyć z tym, że przyjdzie mu występować w wielu różnych rolach. Może być jednoosobowym obywatelskim serwisem informacyjnym lub ekspertem w jakiejś dziedzinie. Może próbować sił na portalach typu naTemat.pl: kiedy jego blog odniesie sukces czytelniczy, będzie miał też szansę na zdobycie sponsorów. Może blogować za darmo i traktować to jako uzupełnienie pracy w tradycyjnych mediach (lub innej dziedzinie).

Jedno jest pewne – pozycja dziennikarzy i blogerów będzie się w przyszłości wyrównywać: już dziś deklarowane do nich zaufanie jest na bardzo zbliżonym poziomie. Najlepsze blogi mogą z czasem przekształcić się w duże serwisy informacyjne, będące źródłem newsów dla największych światowych mediów (tak stało się m.in. z demaskatorskim blogiem Drudge Report z USA). W czasach, kiedy jesteśmy online praktycznie 24 godziny na dobę, typów relacji dziennikarz-bloger może być bardzo wiele.

Podziel się
ze znajomymi:

Subskrybuj nasz
kanał na YouTube
Przejdź na
www.credit-agricole.pl